Alicja, 45 lat
Nie myślałam, że wpadnę w tak poważne kłopoty finansowe. Prowadzę małą kwiaciarnię, mąż pracuje na produkcji, mamy córkę w technikum. Żyliśmy od pierwszego do pierwszego, ale spokojnie.
Od dawna potrzebowałam nowej kuchni. Stara była zniszczona, a ja ciągle odkładałam ten wydatek, bo zawsze pojawiało się coś pilniejszego. W końcu znalazłam fachowca z szybkim terminem, ale potrzebował zaliczki. Myślałam, że wezmę pożyczkę i szybko ją spłacę, bo w listopadzie zwykle mam najlepsze utargi.
Wtedy okazało się, że przez sześć miesięcy nie płaciliśmy czynszu. Każde z nas było przekonane, że robi to drugie. Przyszło wezwanie ze spółdzielni, a ja spanikowałam. Wzięłam kolejną pożyczkę, żeby uregulować zaległość, bo mieszkanie było najważniejsze.
Pierwszą pożyczkę udało mi się spłacić, ale później dochody spadły i z drugą zaczęły się problemy. Odkładałam sprawę, licząc, że w końcu przyjdzie lepszy miesiąc. Zamiast tego przyszedł list z informacją, że dług przejęła firma windykacyjna B2 Impact.
Razem z mężem założyliśmy konto na portalu klienta, żeby dowiedzieć się, jak wyjść z długów i sprawdziliśmy dostępne opcje spłaty. Wybraliśmy raty dopasowane do naszego budżetu: taką wysokość i taki dzień płatności, które naprawdę były dla nas możliwe.
Dzięki temu uregulowaliśmy zaległości i odzyskaliśmy spokój. Nie musieliśmy czekać na komornika ani udawać, że problem sam zniknie. Teraz pilnujemy płatności razem, a ja mogę powoli wracać do swojego marzenia o nowej kuchni, już bez dokładania sobie kolejnego stresu.


